akcja wolne przewodnictwo


W. Pan
Jarosław Gowin
Minister Sprawiedliwości


Kraków, dnia 10. kwietnia 2012


Opinia Akcji Społecznej Wolne Przewodnictwo
o projekcie "Ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów"
w części dotyczącej zawodów przewodnika turystycznego i pilota wycieczek


Szanowny Panie Ministrze, Szanowni Państwo

Akcja Społeczna Wolne Przewodnictwo, to ruch założony w styczniu 2008, do którego początkowo akces zgłosiło kilku przedsiębiorców turystycznych z Krakowa a następnie – nieformalnie - spora rzesza sympatyków skupionych wokół prowadzonego przeze mnie bloga i aktywności na różnych forach dyskusyjnych.  Jest to z pewnością jedyna prowadzona tak długo i na tak znaczną skalę oddolna inicjatywa na rzecz deregulacji zawodów, która o 4 lata antycypowała obecne działania Rządu RP.

Na jednej z konferencji prasowej wyznaczył Pan datę 10 kwietnia jako termin zakończenia konsultacji społecznych, zaznaczając, że ze szczególną uwagą będzie Pan słuchał opinii o tym, co zostało zderegulowane w sposób niewystarczający. Takoż czynię i mam nadzieję, że przedstawione uwagi zostaną z uwagą przeczytane. Na życzenie jestem gotów przedstawić szereg źródeł na poparcie poniższych tez.  

Od kilku miesięcy kibicujemy i wspieramy działania Pana zespołu i cieszymy się z planowanych zmian. Jednakże przedstawiony projekt ustawy ma kilka wad, i niedoskonałości z których najważniejsza to pozostawienie „enklawy regulacyjnej” w odniesieniu do tzw. przewodników górskich. Z całą świadomością piszę „tak zwanych przewodników górskich” gdyż określenie to odnosi się w Polsce do osób, których zakres działań przewodnickich dotyczy nie tylko gór sensu stricte, ale całego południowego obszaru Polski, w tym, dużych miast i obszarów ledwie pagórkowatych bądź nawet płaskich. Stanowi on mniej więcej 1/6 powierzchni kraju, a zważywszy jego znaczną turystyczną atrakcyjność można bez przesady oszacować że deregulacja usług przewodnickich nie obejmie np. jednej trzeciej naszego potencjału turystycznego. De facto zakres pracy większości tzw. przewodników górskich to oprowadzanie po kurortach i łatwych szlakach spacerowych, które ze wspinaczką górską nie ma nic wspólnego. Z przedstawionego projektu wynika że nadal zostanie zachowane „terytorialne” definiowane zakresu usług przewodników tzw. górskich, które wyznaczane jest sztucznie wzdłuż granic administracyjnych albo np. linii kolejowej Oświęcim - Kraków - Przemyśl.   

W grudniu otrzymałem od M. Barszcza informację, że wszystkie zawody Ministerstwa Sportu zostaną uwolnione całkowicie. Dlaczego zawód „tzw. przewodnika górskiego” nagle został wyłączony z pełnej deregulacji? Nigdzie nie znalazłem żadnego oficjalnego wyjaśnienia na ten temat, również pytany o to M. Barszcz podczas spotkania w Krakowie oświadczył że nie wie. Znając realia sprawa jest dla mnie jasna – stało się tak na skutek cichej manipulacji wpływowych działaczy i ministerialnych urzędników. W stylu, jaki pokazuje najnowszy „Raport o wpływie grup interesów na uchwalane w Polsce prawo” przygotowany przez prof. Krzysztofa Rybińskiego, opisany w artykule Tomasza Molgi we Wprost „Jak to się lobbi” 

Nawet jeżeli nie skorzystacie Państwo z moich propozycji, sugerowałbym rzetelne zajęcie się tematem w gronie specjalistów przy zachowaniu pełnej jawności i społeczej kontroli nad procesem legislacyjnym. Praktyka ostatnich miesięcy wykazuje że regulacje przewodników, cieszą się wyjątkowym zainteresowaniem mediów. Będzie to wizerunkowa porażka Pana Ministra Gowina, który przyrównuje się do "Ostatniego Samuraja", jeśli okaże się że jego samurajski miecz przegra z drewnianym kijkiem "leśnego dziada - działacza PTTK". Ze swej strony nadal będę śledził i piętnował tego rodzaju absurdy.

Poniżej cztery argumenty za tym aby zawód przewodnika turystycznego był zderegulowany w całości i objął również tych, którzy świadczą usługi przewodnickie na południowych obszarach Polski.


1. Panika moralna nie jest właściwym doradcą.

Lobbyści, którzy przeforsowali ograniczenie deregulacji, czują się bezpieczni i spokojni, że ich manipulacja zostanie zaakceptowana, gdyż w powszechnym mniemaniu „wycieczka górska” wiąże się z dużym prawdopodobieństwem wypadku i państwowe regulacje zawodu niezbędne są „dla bezpieczeństwa”. Jest to przekonanie całkowicie błędne, a bierze się z mechanizmu opisywanego przez socjologów jako panika moralna.

Termin „moral panic” został opisany przez brytyjskiego socjologa Stanleya Cohena w latach 70-tych na podstawie histerycznej reakcji na subkultury młodzieżowe słuchające głośnej muzyki, w których upatrywano ognisk przestępstw i zbrodni. Zwykle początkiem takiej spirali wzmocnienia jest jeden głośny news. W identyczny sposób reagują polskie media na wypadki w górach. Statystycznie są to zdarzenia rzadkie, wypadków śmiertelnych w górach mamy 20-40 w ciągu roku, dla porównania utonięć 500-900,  a nie regulujemy żadnych przewodnickich czy instruktorskich usług związanych z turystyką wodną.  Jednak to właśnie wypadki górskie z racji na swoją egzotyczność i malowniczość są w sposób wyjątkowo intensywny nagłaśniane przez media.

Ich istnienie nie ma jednak związku z procedurą świadczenia komercyjnych usług przewodnickich. Tragiczne wypadki trafiają się głównie osobom wędrującym samotnie, w najtrudniejszych warunkach wysokogórskich, zimowych  itp. i często mają charakter nieprzewidywalnych zdarzeń losowych. Ulegają im także przewodnicy. W 2011 roku w nieszczęśliwych wypadkach górskich w Polsce i w Europie, podczas prywatnych wycieczek zginęło 5 przewodników Tatrzańskich i 3 ratowników górskich (z których 2 było przewodnikami).


2. Przewodnictwo górskie reguluje się doskonale bez udziału państwa

Państwowe regulacje zawodu mają w założeniu zapobiec sytuacjom, w których ktoś bez właściwych uprawnień sprzeda nieświadomym klientom swoją usługę, a ci będą narażeni na niebezpieczeństwo. Mimo szerokiej kwerendy w środowisku miłośników gór nie udało mi się zdobyć potwierdzenia, aby jakiekolwiek takie sytuacje w polskich górach miały miejsce, a tym bardziej – aby powodowały wypadki czy katastrofy. Przewodnictwo górskie ma długą, ponad stuletnią tradycję, i wszelkie nowoczesne formy stowarzyszania, się szkoleń, certyfikacji itp. wykształciły się oddolnie, bez udziału państwowego aparatu. 

Z drugiej strony istnieje tradycja wynajmowania przewodników, korzystania z ich usług przez turystów i organizatorów świadomych specyfiki górskich wycieczek, którzy zdają sobie sprawę z odpowiedzialności za bezpieczeństwo ich uczestników wymuszaną przede wszystkim zdrowym rozsądkiem a także innymi przepisami (Kodeks Karny, Ustawa o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach itp.)   

Najlepszym przykładem poświadczającym te słowa jest dekada lat dziewięćdziesiątych. Po całkowitym uwolnieniu wszelkich zawodów turystycznych przez tzw. reformę Wilczka,  nie nastąpiły żadne negatywne zjawiska. W dalszym ciągu funkcjonował system szkoleń, coraz bardziej dywersyfikujący się w zależności od potrzeb (koła PTTK, koła studenckie) tworzono nowe organizacje (PSPW). Nie nastąpił żaden wzrost ilości wypadków. 


3. Przewodnictwo górskie też powinno skorzystać z dobrodziejstw deregulacji

„Upaństwowienie” systemu szkoleń które nastąpiło pod koniec lat 1990-tych zlikwidowało i zglajszachtowało samorzutnie tworzący się system dobrowolnej certyfikacji,  obciążyło także i tę branżę wszelkimi wadami związanymi z nadmierną regulacją: niska jakość usług, brak dbałości o klienta, zawyżanie cen. Przepisy stały się pretekstem do komplikowania programów szkoleń, które przeładowane są drobiazgową wiedzą historyczno – krajoznawczą. Nie jest to w żaden sposób istotne dla bezpieczeństwa w górach, natomiast stanowi świetny pretekst do ograniczania dostępu do zawodu. Uwolnienie usług przewodnickich w górach, czyli powrót do sytuacji sprzed 1998 r. spowodowało by uzdrowienie rynku, powołanie nowych organizacji i firm dbających o dobro klienta, większą elastyczność i dostępność usług, co w efekcie przyczyniłoby się także do chętniejszego korzystania z usług przewodników i zwiększenie bezpieczeństwa.  


4. Nie można dzielić kraju na część „wolną” i „niewolną”

To co się proponuje w projekcie ustawy można, z pewną groteskowością porównać do reformy z lat 1989-90 która przeprowadzona byłaby częściowo, z pozostawieniem w 2-3 województwach  realnego socjalizmu. Rządowa propozycja została z wielką radością i entuzjazmem przyjęta przez wielu przewodników górskich, działaczy i organizatorów szkoleń według dotychczasowego systemu, którzy widzą w tym szansę na utrzymanie monopolu i ochronę przed konkurencją. Niemniej jednak - już za rok czy dwa zacznie to rodzić poważne problemy gdyż uwidoczni się kontrast między  wolnorynkowo działającym przewodnictwem w większej części Polski, a państwowo – regulowanym w regionach południowych (celowo nie używam tu określenia „górskim”). Nowi adepci będą ostro protestować przeciwko zmuszaniu ich do przechodzenia uciążliwej procedury. 

Niecałkowita deregulacja spowoduje nowe jaskrawe absurdy i niekończące się dyskusje -  proponuję myśląc przyszłościowo – już teraz owym "samurajskim mieczem" przeciąć węzeł gordyjski i całkowicie uwolnić zawód przewodnika turystycznego we wszelkich jego odmianach i definicjach. Spowoduje to skierowanie energii społecznej od razu we właściwym kierunku – stworzenia zasad sensownego, dobrowolnego szkolenia i certyfikacji. 

W powyższym świetle - całkowicie niepotrzebne stałyby się regulacje zawodu tzw. przewodnika wysokogórskiego międzynarodowego. Ich istnienie w chwili obecnej jest rodzajem koncesji na rzecz  organizacji typu UIAGM czy UIMLA - są to stowarzyszenia prywatne, które  po całkowitej deregulacji nadal będą mogły swobodnie działać, tak jak działają w innych krajach nieregulowanych.

Regulacje zawodu przewodnika górskiego jeśli gdzieś występują w krajach alpejskich nie są to prawa państwowe tylko regionalne (poszczególnych landów, kantonów), definiowane są zadaniowo a nie terytorialnie, dotyczą uprawiania alpinizmu, nikt nie reguluje ustawowo zasad oprowadzania po górach typu Beskidy czy Sudety. W Polsce - fragmenty wysokich gór, w których potrzebne są umiejętności alpinistyczne zajmują jedynie niewielki skrawek kraju i w całości leżą na terenie parków narodowych, to im można pozostawić utrzymanie porządku i stworzenie przepisów w zakresie ich udostępniania, np. zawarcia umowy z określonymi organizacjami czy firmami przewodnickimi. 

Tyle uwag natury ogólnej. W stosunku do poszczególnych artykułów ustawy mam następujące propozycje: 

Ad. Art. 1. Proponuję usunąć z Kodeksu Wykroczeń wszelkie zapisy odnoszące się literalnie do przewodnictwa. Ich istnienie nie ma najmniejszego sensu, nawet  w przypadku gdyby część regulacji pozostawiono. Skoro istnieje Art. 60 ogólnie zakazujący działalności zawodowej bez stosownego wpisu, koncesji czy zezwolenia - kuriozalne jest wyróżnianie przewodnictwa (a dlaczego nie np. praktyki lekarskiej czy adwokackiej?), jako tak wyjątkowej dziedziny usług która musi być poddana szczególnej kontroli. Artykuł ten jest otoczony bardzo złą sławą, jako że w przeszłości był nadużywany do szykanowania wszelkich osób które w mniemaniu służb mundurowych "pełniły zadania" przewodnika bądź pilota     

Ad. Art. 10.  - W ustawie o usługach turystycznych proponuję uchylić w całości cały rozdział czwarty "Przewodnicy turystyczni i piloci wycieczek" a w pozostałych artykułach  wszelkie odniesienia do uchylonych artykułów owego rozdziału.


Maciej Zimowski
Koordynator Akcji Społecznej "Wolne Przewodnictwo"




Statystyka generowana przez Reggi-Stat - www.reggi.pl