akcja wolne przewodnictwo


Wolne przewodnictwo - obalanie mitów

 

Niniejsze zestawienie jest rodzajem szybkiej ściągawki dla osób nie rozeznanych w temacie - oto kilka najpowszechniejszych mitów i nieprawd jakie pokutują na temat reglamentacji przewodnictwa turystycznego wraz z ich krótkim wyjaśnieniem - obaleniem.    

 

1. Zawód pilota i przewodnika jest licencjonowany wszędzie w Unii Europejskiej.

Prawo unijne niczego takiego nie narzuca. Wśród krajów tzw. starej Unii regulacje zawodu są ograniczone do kilku zbiurokratyzowanych państw południa Europy. Najsilniejsze gospodarki o największym rynku turystycznym w żaden sposób go nie regulują ani nie licencjonują. Wszelkie kursy, szkolenia, certyfikaty itp. organizowane są na zasadzie dobrowolności. Przewodnictwo jest całkowicie wolnym zawodem m.in. w Niemczech, Szwajcarii, Wlk Brytanii, krajach Beneluksu, krajach Skandynawii.

 

2. Pilot nie może pełnić funkcji przewodnika

Podział formalny na pilota i przewodnika jest wyłącznie - wciąż jeszcze ostającym się - kuriozum polskiej ustawy o usługach turystycznych, nie mający precedensu w świecie zachodnim. Nie ma też osobnych nazw tych funkcji, mówi się po prostu 'tourist guide'. Jest kwestią tylko i wyłącznie umowy między biurem - guide'm i klientem jaką część programu będzie wykonywał sam, kogo sobie weźmie do pomocy na miejscu. Nie ma żadnych sztywnych, urzędowo narzuconych reguł.

 

3. Za oprowadzanie bez licencji w europejskich miastach też wlepiają mandaty.   

Dyrektywa unijna 2005/36/WE o wzajemnym uznawania kwalifikacji zabrania dyskryminowania przewodników z innych krajów, świadczących swoje usługi transgranicznie. O ile proceder taki nadal gdzieniegdzie istnieje (np. w niektórych miastach Włoch, Grecji) jest bezprawny i sukcesywnie ograniczany.      

 

4. Przewodnik/pilot musi mieć licencję, podobnie jak kierowca prawo jazdy. 

Prawo jazdy jest dokumentem potwierdzającym znajomość przepisów ruchu drogowego które są jednakowe dla wszystkich. Nie ma natomiast jednakowych "reguł" organizowania turystyki. Rozwijający się rynek wręcz promuje tych, którzy działają w sposób niestandardowy, niesztampowy, nowatorski.   

 

5. Grupa musi mieć przewodnika dla zapewnienia bezpieczeństwa. 

Dbanie o bezpieczeństwo oraz odpowiedzialność za zagrożenia życia czy zdrowia - to dotyczy każdego, kto cokolwiek dla innych organizuje. Posiadanie/nieposiadanie uprawnień przewodnika nie ma tu nic do rzeczy. 

 

6. Licencje są potrzebne dla zapewnienia fachowości i wysokiej jakości usług.

Na wolnym rynku usług jedynym miarodajnym i rzetelnym kryterium oceniania jakości jest popyt. Nadmierne licencjonowanie daje - zwłaszcza w przypadku lokalnych przewodników odwrotny efekt. Licencja jako jedyny glejt do uprawiania zawodu, stosowanie różnych form  przymusu korzystania z usług przyczynia się do obniżenia ich jakości.

 

7. Należy walczyć z "nielegalnymi przewodnikami" bo opowiadają turystom bzdury.

Abstrahując od prawdziwości zarzutu, z zasady nie ma w Polsce czegoś takiego jak "zakaz opowiadania bzdur". Obowiązuje gwarantowana konstytucją wolność słowa. Jej efektem jest np. istnienie - obok mediów poważnych - prasy tabloidowej publikującej "bzdury". Jest kwestią wolnego wyboru klienta - czy chce słuchać poważnych wykładów, czy też być np. zabawiany legendami.       





Statystyka generowana przez Reggi-Stat - www.reggi.pl